Amerykański chleb powszedni
Typowe pieczywo, jakie Amerykanie spożywają na śniadanie, to oczywiście chleb z Walmarta – sklepu, w którym najczęściej robią zakupy. Wyróżnia się on tym, że w przeciwieństwie do polskiego nigdy nie czerstwieje. Każdego dnia zachowuje taką samą miękką konsystencję i smak. Oprócz tego nie można na jego temat powiedzieć absolutnie nic dobrego (mam już go serdecznie dość). Ciekawy jest natomiast jego skład. Zawsze wydawało mi się, że zrobienie chleba to niewielka filozofia. Wystarczy zmieszać w odpowiednich proporcjach mąkę, wodę, drożdże i trochę przypraw, czyli raczej niewiele. Aby jednak zrobić amerykański chleb trzeba się bardziej napracować i dodać jeszcze (oprócz wymienionych) szczyptę niacyny ze słodu jęczmienia, odrobinę siarczanu żelaza, tiaminy (witamina B1), ryboflawiny (witamina B2), kwasu askorbinowego (witamina C), kwasu foliowego, kilka kropel słodkiego soku z kukurydzy, trochę fosforanów (sodu i aluminium), siarczanu amonu, siarczanu wapnia, jodku potasu oraz cysteiny. A oto dowód, że wszystkie te składniki naprawdę znajdują się w tutejszym chlebie:
Ciekawym dodatkiem do tutejszego chleba, o którym jeszcze nie wspominałem, jest związek o nazwie Azodicarbonamide (E927). Jest to żółta substancja o wzorze chemicznym: C2H4O2N4. Trudno mi powiedzieć, co ona dokładnie robi, ale najpewniej coś nieciekawego, bo w Europie (i w większości innych państw świata) jest zakazana a w Singapurze za jej użycie grozi 15 lat więzienia i do 450 tys. $ grzywny. Amerykanie się nie przejmują, jak zresztą i wieloma innymi sprawami.

jeśli chodzi o pieczywo to Polska jest number one na świecie. Różnorodność, smak i inne walory są nie do pobicia. Nawet we Francji – kraju smakoszy pieczywo marne lub mało urozmaicone, chyba, że ktoś się zadowala codziennie bagietką z marmoladą.
w Niemczech chleb jest traumatycznie niedobry, w Hiszpanii bez soli i fantazji, w Holandii głównie tostowa pulpa, a w krajach skandynawskich lepiej nie mówić…..
Igor - Lipiec 28, 2010 o 8:59 am |