w Alabamie
Obserwacje z amerykańskiego południa

english, all sorts

Język angielski nie istnieje. Istnieją języki angielskie a najłatwiej się o tym przekonać przebywając w międzynarodowym towarzystwie w kraju (podobno) anglojęzycznym. Pierwsza odmiana jaką można spotkać w Alabamie, to southern english. Charakterystyczne zaciąganie południowców, w doskonały i tylko trochę przerysowany sposób przedstawiono tutaj:

Gdbyby komuś wydawało się że southern english wyczerpuje listę języków, którym posługują się rdzdzenni mieszkańcy Alabamy, byłby w grubym błędzie. Jest jeszcze ebonics, albo inaczej jive. Jak łatwo się domyślić posługuje się nim ludność african-american. Uwaga, z tego co wiem, w Polsce rozpowszechnione jest przekonanie, że poprawnym politycznie sformułowaniem oznaczającym osoby o ciemnym odcieniu skóry jest afro-amerykanin. Nic bardziej błędnego. Kiedy kilkakrotnie użyłem tutaj parafrazy afro-american (chcąc być uprzejmym) jeden z moich amerykańskich kolegów zapytał mnie czy chcę oberwać. Otóż słowo “afro” odznacza tu charakterystyczną napompowaną fryzurę i użyte w stosunku do wiadomo kogo jest odbierane jako co najmniej zaczepka. Dlatego pamiętajmy: “african-american”.

Ale do rzeczy. Język którym się oni posługują jest naprawdę inny i nie ma się co śmiać. Ja kilkakrotnie miałem prawdziwy kłopot przy zamawianiu jedzenia w barach (których obsługę stanowią prawie wyłącznie african-american). Kiedy bowiem wskaże się jakąś potrawę sprzedającemu, to zadaje on kilka pytań, których nie umiem powtórzyć nawet na piśmie. Wiecie jak to jest. Można poprosić o powtórzenie raz, nawet drugi raz, ale przy trzecim razie wychodzi się na idiotę i trzeba w końcu powiedzieć “yeah” albo “nope”. Początkowo myślałem, poniekąd słusznie, że chcą mi coś dodatkowego wcisnąć, na przykład frytki i cebulowe krążki w cieście, więc konsekwentnie mówiłem “nope”. Raz skończyło się tak, że dostałem sandwicha bez żadnych dodatków, z samą wędliną. Po kilku doświadczeniach, opracowałem następujący algorytm postępowania w barze:

(1) wymeniam nazwę potrawy

(2)  wskazuję ją dla pewności palcem w menu bądź na tablicy

(3) dodaję: “no frites, no dip, no drink”

(4) jeśli pada jeszcze jakieś pytanie, to chodzi zwykle o dodatki za które nie trzeba dodatkowo płacić, więc trzeba powiedzieć “whole involved”

To generalnie załatwia sprawę. Ebonics naprawdę różni od innych typów angielskiego. Zerknijcie na przykład tutaj i spróbuje oszacować ile rozumiecie (przerysowane ale prawdziwe):

Gdyby ktoś chciał się tak nauczyć, to polecam ebonics language lesson:

Oprócz ebonics odkryłem też kilka europejskich odmian angielskiego. Jedną z najciekawszych jest spanish-english. Charakterystyczną (chociaż nie jedyną) jego cechą jest wymawianie głoski “j” jako “jot” a nie “dżej”. Przykład? “Haj gajs, aj hew a jołk for you” (Hi guys, I have a joke for you). Inną ciekawą odmianą angielskiego jest french-english. Brzmi to zupełnie jak język francuski, charakterystyczna jest na przykład wymowa słowa “this”, jako “diz”. Polish-english pewnie też jest śmieszne, ale tutaj trzeba kogoś innego, żeby tę odmianę opisać. Ja jej niestety nie słyszę.

Odpowiedzi: 3 do “english, all sorts”

  1. istnieje wiele odmian angielskiego, podobnie jak istnieje wiele odmian hiszpańskiego. Ciekawym przypadkiem są Francuzi. Francja straciła po drugiej wojnie swoją mocarstwową pozycję w dziedzinie języka i kultury na rzecz Ameryki. Francuzi bardzo cierpieli ( i nadal cierpią ) z tego powodu. Akurat znam oba te języki i wielokrotnie miałem wątpliwości czy angielska wypowiedź Francuza to nie jest jednak wypowiedź po francusku. Francuzi wytworzyli własny język na określenie pewnych pojęć określanych w skali światowej w języku angielskim. Jeśli zapytać Niemca jak po niemiecku mówie się na oprogramowanie to 99% Niemców powie, że oprogramowanie to software a odtwarzacz plyt kompatkowych to CD Player lub po prostu CD czyli compact disc.
    Francuz nie powie software tylko Logiciel a CD nazwie swojsko Lecteur de Disque Numerique i tyle

  2. Świetny ten jive, nie mogę się pozbyć wrażenia, że oni wciąż rapują.To kiedy zapraszasz na małą lekcję ebonics ? ;)

  3. polecam irlandzki. Oni tak mówią po angielsku jakby zawsze zadawali pytanie. Każdy z nas lubi być zapytywany, a Irlandczyków sporo w Stanach.


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.